Saska Kępa. Nie może przebywać w mieszkaniu przez zapach uryny po pięciu kotach. Prosi o pomoc
Internauci ruszyli z radami.
Mieszkaniec Saskiej Kępy podzielił się na jednej z sąsiedzkich grup swoją bolączką. Dotyczy lokalu, który przez jakiś czas był wynajmowany. - Mam pewien problem - pięć młodych kotów przez jakiś czas mieszkało w moim mieszkaniu na Saskiej Kępie bez mojej wiedzy (jak do tego doszło, to osobna historia). Niestety, całe mieszkanie zostało mocno zanieczyszczone - wszędzie była kocia uryna, a nikt nie sprzątał tego na bieżąco - napisał.
Mimo skorzystania z usług pani sprzątającej, zapach po kotach pozostał. Prosi więc innych o poradę. - W powietrzu czuć intensywny, amoniakalny odór, a ja jestem bardzo wrażliwy na takie rzeczy i nie jestem w stanie tam przebywać. Planuję wymianę podłogi (około 50% to panele laminowane, 50% drewno), ale zanim to nastąpi - czy istnieją skuteczne środki, które naprawdę potrafią zneutralizować resztki kociego moczu w drewnie, szczelinach i innych trudno dostępnych miejscach? Będę bardzo wdzięczny za wszelkie sprawdzone rady i doświadczenia - dodał.
Co na to proszeni o pomoc internauci? "Potrzebujesz środka enzymatycznego. On rozkłada mocznik tak, że ten zapach nie wraca. Bez użycia czegoś takiego, przy każdym zawilgoceniu zapach uryny będzie powracał. Wydaje mi się to technicznie łatwiejsze do wprowadzenia niż ozonowanie z odpowiednim stężeniem", "Miałam tak samo w wynajmowanym mieszkaniu. Najemca nie sprzątał po swoich kotach. Nie pomogło nawet ozonowanie. Jedyne, czym pozbyłam się tego smrodu do ocet z wodą, namaczałam w tym mopa i z 5 razy myłam. Później wierzyłam mieszkanie dwa dni i jak ręką odjął", "Porządnie wymyć roztworem sody oczyszczonej" - czytamy.
